Zapewne słyszałeś, że Kościół katolicki „zdjął ze stanu świętych" świętego Krzysztofa w 1969 roku. To najczęściej powtarzany fakt na jego temat — i jest błędny. Święty Krzysztof jest patronem podróżnych — opiekunem, którego kierowcy, żeglarze, piloci, a zwłaszcza motocykliści noszą dla bezpiecznej drogi, jednym z długiej linii religijnej biżuterii, którą motocykliści noszą dla ochrony. Jego imię oznacza „niosący Chrystusa" i pochodzi od legendy o olbrzymie, który przeniósł dziecko przez wezbraną rzekę i odkrył, że dźwiga ciężar całego świata. Oto prawdziwa historia kryjąca się za medalikiem, powód, dla którego motocykliści uznali go za swojego, i to, co naprawdę wydarzyło się w 1969 roku.
Najważniejsze w skrócie
Święty Krzysztof jest patronem podróżnych i od dawna opiekunem motocyklistów. Jego imię znaczy „niosący Chrystusa”. Reforma kalendarza z 1969 roku przeniosła jego wspomnienie poza kalendarz powszechny dlatego, że jego kult nie należał do tradycji rzymskiej — sam dokument odnotowuje, że zachowały się starożytne świadectwa jego czci. Nigdy nie odebrała mu świętości. W Martyrologium Rzymskim wciąż figuruje pod datą 25 lipca.
Legenda: jak olbrzym stał się niosącym Chrystusa
Nasz film dokumentalny o tym samym pytaniu: łacińskie zdanie, które Watykan naprawdę napisał w 1969 roku, rachunek budowlany z roku 452, będący najstarszym zachowanym śladem jego kultu — i dlaczego Wschód maluje go z psią głową.
Historia ta dociera do nas z przekazów średniowiecznych, z których najsłynniejszym jest trzynastowieczna Złota legenda. Olbrzym imieniem Reprobus chciał służyć tylko najpotężniejszemu władcy na świecie. Porzucał kolejnych panów w chwili, gdy dostrzegał ich strach — najpierw króla, który bał się diabła, a potem samego diabła, który bał się krzyża.

Pewien pustelnik powiedział mu, że największym królem jest Chrystus i że może mu służyć, wykorzystując swą ogromną postawę do przenoszenia podróżnych przez niebezpieczną rzekę. Pewnej nocy o przeprawę poprosiło małe dziecko. W połowie drogi dziecko stało się tak ciężkie, że olbrzym omal nie utonął pod jego ciężarem. Na drugim brzegu dziecko objawiło się jako Chrystus, dźwigający ciężar całego świata — i jego grzechy. Od tej nocy olbrzym przyjął imię Christophoros, po grecku „niosący Chrystusa”. Ten jeden obraz — potężny mężczyzna z dzieckiem na ramieniu i laską w dłoni — widnieje na każdym medaliku wykonanym od tamtej pory.
Patron podróżnych — i dlaczego motocykliści uznali go za swojego
Ponieważ Krzysztof bezpiecznie przeprawiał ludzi przez śmiertelnie groźną wodę, stał się patronem podróżnych — każdego, kto stawał przed niebezpieczną wyprawą. Przez wieki oznaczało to pielgrzymów i żeglarzy. Potem pojawił się samochód i znaczenie to rozciągnęło się na nowe zagrożenia drogi. Na początku XX wieku kierowcy przymocowywali medaliki Świętego Krzysztofa do desek rozdzielczych i breloków na klucze.

Motocykliści przygarnęli go najmocniej, i to z oczywistych powodów. Kierowca jednośladu jest na drodze bardziej odsłonięty niż ktokolwiek inny, a medalik mówi wprost o tym. Napis, który nosi większość medalików — „Spójrz na świętego Krzysztofa i idź swoją drogą bezpiecznie” — to dwudziestowieczna angielska wersja o wiele starszego przysłowia o patrzeniu na jego wizerunek; dokładnie w tym brzmieniu pojawia się w katolickim informatorze z 1937 roku. Wielu motocyklistów wciąż każdej wiosny poświęca swoje maszyny podczas błogosławieństwa motocykli, a medalik Krzysztofa jest wtedy tym, co najczęściej wisi im na szyi. Instynkt, który za tym stoi — mały przedmiot noszony dla ochrony w niebezpiecznej podróży — jest tym samym, który wiesza dzwonek stróża na kierownicy. Tej szerszej tradycji przyglądamy się w artykule o dlaczego motocykliści noszą religijną biżuterię.
Mit z 1969 roku, który nie chce umrzeć
W lutym 1969 roku Paweł VI podpisał reformę, która zmieniła Ogólny Kalendarz Rzymski — oficjalny wykaz świąt obchodzonych przez cały Kościół. Ogłoszono ją w maju, a weszła w życie 1 stycznia 1970 roku. Towarzyszący jej tom, Calendarium Romanum, wyjaśniał decyzję świętego po świętym. Na stronie 131, pod datą 25 lipca, czytamy, że jego wspomnienie, „wpisane do kalendarza rzymskiego około roku 1550”, pozostawia się kalendarzom partykularnym, a powód podano w trzech częściach: choć Akta świętego Krzysztofa są legendarne, odnajduje się starożytne świadectwa jego czci; mimo to kult tego świętego nie należy do tradycji rzymskiej. Innymi słowy, nie uznano go za zbyt wątpliwego, by go zachować — jego pobożność po prostu wywodziła się skądinąd niż z Rzymu, więc wróciła do Kościołów lokalnych, które zawsze ją pielęgnowały.
To nie to samo co „odebranie świętości”. Kościół nigdy nie orzekł, że nie jest świętym, nigdy nie skreślił go z oficjalnego wykazu i nigdy nikomu nie kazał przestać go czcić. Jego wspomnienie — 25 lipca — wciąż obchodzi się w niezliczonych parafiach. Medaliki nadal się poświęca. Zmiana z 1969 roku była administracyjnym uporządkowaniem kalendarza powszechnego, a nie ekskomuniką. Watykański tygodnik odpowiedział na poruszenie w ciągu dwóch tygodni, podkreślając, że Kościół „nikomu ze swoich świętych nie odebrał aureoli”, a Krzysztofa „zawsze mogą wzywać ci, którzy są mu oddani”. To sprostowanie nigdy nie zawędrowało tak daleko jak nagłówki. Stoi obok innych gorliwie czczonych opiekunów, jak archanioł w naszym przewodnika po wisiorze Świętego Michała.
Jak nosi się medalik
Klasyczny Święty Krzysztof to okrągły medalik — święty w środku rzeki, dziecko na ramieniu, laska w dłoni — noszony na łańcuszku na szyi lub na piersi. Żołnierze nosili je przez obie wojny światowe. Podróżni chowają je do schowków w samochodach. Motocykliści noszą je pod kurtką, przy skórze, gdzie medalik mniej przypomina ozdobę, a bardziej cichą obietnicę.

Nie trzeba być katolikiem ani w ogóle osobą wierzącą, by go nosić. Dla wielu ludzi medalik jest świeckim talizmanem na szczęście — sposobem na zaznaczenie, że traktujesz drogę poważnie i chcesz z niej wrócić cało. To przejście od przedmiotu kultu do codziennego amuletu ochronnego jest dokładnie tą drogą, którą krzyż przeszedł od ołtarza na ulicę, co prześledziliśmy w naszym spojrzeniu na symbole ochronne, które motocykliści wciąż noszą.
Co motocykliści noszą dziś na drogę
Medalik Krzysztofa należy do szerszej rodziny ochronnej biżuterii chrześcijańskiej, po którą sięgają motocykliści — krzyży, krucyfiksów i wisiorów ze świętymi noszonych z tego samego powodu co medalik: to mały, trwały symbol, który jedzie z tobą i coś znaczy, gdy pogoda się psuje. W litym srebrze znoszą wibracje i upływ lat bez słowa skargi.

Jeśli przemawia do ciebie wątek symbolu ochronnego, ciężki srebrny wisior w kształcie krzyża owinięty łańcuchem niesie tę samą ideę „siły w okiełznaniu” — wiary spętanej, lecz niezłamanej. Dla czegoś zakorzenionego w starszej tradycji pierścień z krzyżem celtyckim łączy wiarę chrześcijańską ze starszą symboliką krzyża słonecznego. Przejrzyj pełną kolekcję wisiorów z krzyżem w poszukiwaniu medalików i krzyży stworzonych do codziennego noszenia albo ofertę pierścieni chrześcijańskich, jeśli wolisz nosić swoją wiarę na dłoni niż na piersi.
Najczęściej zadawane pytania
Czy święty Krzysztof nadal jest świętym?
Tak. Rewizja Ogólnego kalendarza rzymskiego z 1969 roku usunęła jego powszechny dzień świąteczny, ponieważ historyczne przekazy o jego życiu są skąpe, ale nigdy nie pozbawiła go statusu świętego. Wciąż jest oficjalnie uznawany i czczony, a jego święto przypadające 25 lipca nadal obchodzone jest w lokalnych kościołach na całym świecie.
Dlaczego święty Krzysztof jest patronem podróżnych?
Ponieważ według legendy przenosił podróżnych bezpiecznie przez śmiertelnie groźną rzekę, w tym Dzieciątko Jezus. Ten akt bezpiecznej przeprawy uczynił go opiekunem każdego, kto wyrusza w niebezpieczną podróż — najpierw pielgrzymów i żeglarzy, później kierowców, pilotów i motocyklistów, którzy uznali go za strażnika drogi.
Co głosi napis na medaliku świętego Krzysztofa?
Tradycyjny napis brzmi: „Spójrz na świętego Krzysztofa i ruszaj w drogę bezpiecznie". Czyni on z medalika błogosławieństwo na podróż — prośbę o ochronę na czekającej drodze. Awers przedstawia świętego pośrodku rzeki, z Dzieciątkiem Jezus na ramieniu i laską w dłoni — scenę z legendy o jego powołaniu.
Czy trzeba być katolikiem, aby nosić medalik świętego Krzysztofa?
Nie. Wiele osób nosi go jako świecki talizman na szczęście i bezpieczną podróż, bez żadnego religijnego znaczenia. Żołnierze, kierowcy i motocykliści wszystkich wyznań oraz ludzie niewierzący noszą go od ponad wieku, ceniąc ochronną symbolikę patrona drogi ponad jakąkolwiek konkretną doktrynę.
Niezależnie od tego, w co wierzysz, urok jest ten sam, który poczuł średniowieczny olbrzym: potrzeba niesienia czegoś większego od siebie i przejścia przez przeprawę bez szwanku. Dlatego medalik przetrwał mit o 1969 roku i dlatego wciąż towarzyszy w milionach podróży.
